nastrojowo
Pogoda wewnętrzna i nie tylko
-
Ach, ten grudzień…
Grudzień to czas magiczny, niektórzy twierdzą nawet, że to najpiękniejszy miesiąc w roku. I chyba coś w tym jest, bo jak nie zgodzić się na magię, kiedy wokół tyle blasku. Lampki na balkonie, błyszczące gwiazdki wiszące w oknie, ciepłe światło rozpalonych w domu świec… Świece lubię palić cały rok, bo cudownie rozświetlają wieczory, a jesienią ciemne popołudnia proszą o jasność zanim na dobre zacznie się wieczór. Żywy płomień kojarzy się z ciepłem, bezpieczeństwem, domem rodzinnym, ale to zimą nabiera głębszego znaczenia. Tego rodzaju ciepła potrzebujemy wtedy najbardziej. Wzmacnia w nas potrzebę odczuwania, że jesteśmy zaopiekowani i że wszystko jest na swoim miejscu. W tym roku bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy poczucia…
-
Czy można ją lubić?
Co roku ten sam dylemat i spory pomiędzy ludźmi, prowadzące do ogromnych podziałów. Bo przecież jak wejść w ostatni kwartał roku nie odpowiadając uczciwie na pytanie „czy ją lubię?”. Ciekawe, że w przypadku pozostałych pór roku ten problem nie istnieje. Nikt nie pyta przecież o zachwyt nad zimą czy latem, co właściwie jest naturalne. Lato to odpoczynek, świeże powietrze, wolność od szkoły w czasie wakacji. Zima to biały puch, choć może ostatnio mniej oczywisty w niektórych szerokościach geograficznych oraz najpiękniejsze i jedyne w roku Święta Bożego Narodzenia. Wiadomo, że oznaczają górę prezentów pod choinką, więc podciągają zimę w rankingach „lubienia”. Wiosna jako królowa świeżości i lekkości niesie ze sobą mnóstwo…
-
Spod parasola…
Kiedy przypominasz sobie, że masz marzenie do spełnienia i z ledwo wyczuwalną wiarą podejmujesz jeden krok, na który los rzuca wyzwanie… Jeszcze nie wierzysz, ba! Nawet nie śmiesz wierzyć, że być może uruchomiłeś lawinę, że to dzieje się naprawdę, więc… Podejmujesz wyzwanie, bo droga do Twojego marzenia już jest jego spełnianiem… Dekorowanie słowami przede wszystkim… Kochani, czasami nawet nie zauważamy, jak te nasze marzenia zaczynają się po prostu dziać. Jesteśmy zmęczeni, nieuważni, zabiegani, zbyt zajęci, by dostrzec. Nie tylko na niedzielę, lecz na każdy dzień tygodnia, życzę uważności i zwykłej wdzięczności za tu i teraz. Od dziś.
-
Kupmy sobie czas
Od wielu dni podchodzę do pisania, po czym odchodzę zrezygnowana…Tyle myśli pędzących w głowie, które ścigają się z informacjami ze świata…Tyle strachu wobec wirusa, który niszczy nasz świat…Tyle lęku o siebie i najbliższych i jednocześnie spokoju, że skoro zostaliśmy w domu, ten względny spokój pozostanie z nami na dłużej…Choć wieści płynące z telewizora dozują nadzieję i uzależniają ją od naszego zachowania – to jednak pozytywne, że właśnie wiele zależy od każdego z nas. Współodpowiadamy za zdrowie publiczne, a to znaczy, że w tej walce ważny jest każdy człowiek…Kochani!!!Kto może zostać w domu, niech bezwzględnie to uczyni. Pomyślcie, jakie szczęście mają Ci, co mogą pracować zdalnie – przecież nie wszyscy…
-
Zapraszam na bloga
Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam i wiem, że nie tylko ja, czy czytacie jeszcze blogi? Mam wrażenie, że instagram swoją dostępnością i łatwością w szybkiej publikacji posta wyprzedza tradycyjne strony internetowe. A patrząc na tempo postów na twitterze, facebook wydaje się być starszym panem… No cóż, i mnie sentyment do facebook’a nie przeszkadza śmigać na insta, czego efekty możecie oglądać zapraszam koniecznie. Jednak efektem tego jest mniejsza aktywność na stronie, jak również na fejsie. Wygląda jednak, że „spotykanie się” ze swoimi fanami (specjalnie nie pisze followersami, choć tak by było poprawniej w tej sytuacji) i zapełnianie konta instagramowego zaspokaja nierzadko potrzebę pisania, zrobienia pięknego zdjęcia, karmiąc przy tym błyskawiczną…
-
To takie proste…
Założę się, że każdy rodzic o tym się przekonał bądź przekona za moment, że najlepsze prezenty dla dzieci to te najprostsze i „zbyt tanie”. To przeciwnie do twierdzenia, że podstawową miarką wysokiej jakości jest cena, co w wielu przypadkach jest zapewne niezaprzeczalne. Ale czy jest to reguła? Czy my przypadkiem kupując drożej nie uspokajamy sumienia, że dokonaliśmy właściwego zakupu? W każdym razie po raz kolejny w tej sprawie córka przytarła nam przysłowiowego nosa… Prezenty gwiazdkowe – wiadomo – mają być najlepsze, odlotowe i najlepiej najdroższe. Pluszowy piesek nie może w takim razie być zwykłym pluszowym pieskiem. On musi szczekać, mruczeć, gdy drapiemy go za uchem, oddychać, gdy zasypia i –…
-
Ach, jak dobrze…
Ach, jak dobrze mi w tym Nowym Roczku, który jak hiacynt dopiero się rozkręca. Taka nieprawdopodobną nadzieję niesie to, co jest po prostu nowe. Tyle pięknych chwil przed nami, i wiosna, lato, jesień, zima… Planowanie wakacji, cudownych podróży, spotkań z bliskimi, ważnych rocznic… Ekscytacja w oczekiwaniu na koncert Stinga, czy radość przed drugim pójściem na „Aidę” w Romie… A będzie o wiele więcej, bo to dopiero malutki styczeń, w dodatku piątek… czy może być lepiej? Zawsze! Przed nami cały weekend :-*
-
Jeszcze jest listopad…
Wprost nie mogę uwierzyć, jak niepostrzeżenie wkradają się świąteczne dekoracje w rytmie zimowych piosenek. Już nie mówiąc o tym, że w sklepach za chwilę zdejmą kolekcję zimową, a my dopiero co zapięliśmy jesienne płaszcze…Dzieci coraz częściej wspominają o Św. Mikołaju, a ich zachcianki to biały puch na powitanie grudnia. I już pilnują, aby nie przegapić napisania listu do Świętego, aby pod choinką znalazło się chociaż część najskrytszych marzeń. Niektórzy z Was robią już pierniczki, aby zdążyć przed Wigilią, inni buszują po galeriach, a jeszcze inni rozmyślają o błękitnym niebie i ciepłej plaży…Tymczasem spokojnie – do świąt jeszcze prawie miesiąc, listopad się toczy, a my nie jesteśmy kolekcją zimową, która…
-
Listopad dopiero co się zaczął…
Po przeczytaniu dobrej książki zawsze jest mi żal, że to już koniec. Kiedy strony przeczytane przeważają te, które zostały mi do przeczytania, smakuję każde zdanie i przeciągam niczym jedzenie idealnego kęsa swego ulubionego dania… Bo czytanie jest jak jedzenie – może być zarówno niesmaczne, jak pyszne tak bardzo, że nie chcemy, aby się skończyło. Po przeczytaniu dobrej książki pozostaje pustka, którą pragnie się zapełnić kolejnym smacznym daniem… Nie zapominajcie o starych książkach, po które warto sięgać. Na przykład Emily Bronte ze smacznymi „Wichrowymi wzgórzami”. Ja właśnie „połknęłam” tę książkę i to był mój idealny kęs na rozpoczynający się listopad. A czy Wy macie swoje ulubione smaki, szczególnie jesienią? Dobrego listopada!
-
Początek tygodnia…
Prawdziwy jesienny poniedziałek… Na ratunek proponuję przyjemne wspomnienie weekendu, o ile udało Ci się zrobić coś dla siebie. Jeśli jednak nie, nic straconego – można nadrobić następnym razem!Dobrego tygodnia 🙂