• nastrojowo

    Lubię piękno codzienności…

    Lubię piękno codzienności, które chowa się w nieśmiałych promieniach słońca, albo w świetle zapalonej wczesnym rankiem lampy. Lubię piękno codzienności, które chowa się w zapachu popołudniowej kawy, sączonej w trakcie telefonicznej rozmowy z przyjacielem. Lubię piękno codzienności w smaku chrupiącej bagietki z masłem i śliwkowymi powidłami na podwieczorek. Lubię piękno codzienności w szarociemnych chmurach, które zwiastują wiosenny deszcz. Lubię piękno codzienności w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek… i kiedy w zanadrzu mam weekend i jego piękny początek. Lubię piękno codzienności…

  • nastrojowo

    Zapraszam na bloga

    Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam i wiem, że nie tylko ja, czy czytacie jeszcze blogi? Mam wrażenie, że instagram swoją dostępnością i łatwością w szybkiej publikacji posta wyprzedza tradycyjne strony internetowe. A patrząc na tempo postów na twitterze, facebook wydaje się być starszym panem… No cóż, i mnie sentyment do facebook’a nie przeszkadza śmigać na insta, czego efekty możecie oglądać zapraszam koniecznie. Jednak efektem tego jest mniejsza aktywność na stronie, jak również na fejsie. Wygląda jednak, że „spotykanie się” ze swoimi fanami (specjalnie nie pisze followersami, choć tak by było poprawniej w tej sytuacji) i zapełnianie konta instagramowego zaspokaja nierzadko potrzebę pisania, zrobienia pięknego zdjęcia, karmiąc przy tym błyskawiczną…

  • nastrojowo

    Weekend majowy w rozkosznym stylu…

    Oczywiście, że niezmiernie cieszę się na długi weekend, bo mimo intensywnych planów spędzania czasu w sklepach budowlanych, perspektywa leniwych poranków z kubkiem kawy na ogrzanym słońcem balkonie nastraja bardzo dobrze. I choć tę leniwą kawę trzeba będzie w końcu wypić i z kartką pełną świeżo pobranych wymiarów udać się na zakupy, to i tak te plany wydają się całkiem dobre. Wprawdzie „na zakupy” nie będę mogła się doczekać bardziej w ostatniej fazie remontu, ponieważ ta – magicznie dla mnie – zwie się „dekorowanie”. Mówiąc prościej to cała kosmetyka wnętrza, którego dekorowanie różnymi przedmiotami typu: kwiaty w wazonie, ramka za zdjęciem, koszyk na przyprawy czy po prostu książka, odda charakter tego…

  • nastrojowo

    #mamprzytulnie

    Mam przytulnie nie tylko dosłownie, ale i w przenośni. Być może pomaga mi w tym umiejętność dostrzegania przyjemności w małych rzeczach; smaku mandarynki po wypiciu pysznej latte; zapaleniu świec w zwykłe wtorkowe popołudnie po pracy; z przytulania się do dzieci.   Ale to dopiero przyjemność mnie spotkała! Specjalnie dla mnie kurierem przyszła książka „Hygge po polsku” z dedykacją autorki Izy Wojnowskiej. DZIĘKUJĘ!!! Dziękuję za książkę, która oprócz treści ma przepiękne zdjęcia i formę graficzną. Takie egzemplarze powinny leżeć na wierzchu, aby móc w każdej chwili zatrzymać się na moment i delektować od nowa. Polecam, u mnie już leży na nowym stoliczku. Co robię po odebraniu takiego prezentu? Zupełnie instynktownie, dokładnie…

  • nastrojowo

    Moje jesienne hygge

      Jeśli sądzicie, że nie wiecie, co znaczy hygge i nie macie z tym nic wspólnego – przeczytajcie ten wpis. Jestem przekonana, że każdy doświadcza hygge choćby przez chwilę dziennie…   Hygge to duńska filozofia życia i mieszkania. Więcej o tym pisałam wcześniej o tu „Czy hygge jest w nas?”. Mówiąc prościej to podejście do życia. Jednak na nie składają się małe rzeczy, sytuacje, momenty, na które często nie zwracamy uwagi. Oczywiście w każdej kulturze będą pewne różnice. Ale to, że zatrzymujemy się na chwilę w ciągu dnia nie ma znaczenia, w jakiej szerokości geograficznej to zrobimy. Ma znaczenie, czy to zauważamy i z tego korzystamy.     To takie…

  • nastrojowo

    Czy hygge jest w nas?

    To coś, co pozwala nam nie biec, musi najpierw zakiełkować w naszej głowie. Najlepiej na dłużej. Dieta, od której odejdziemy za chwilę, nie zadziała. Musi stać się całkowicie naszym sposobem odżywiania na co dzień. Musi stać się stylem życia. Na zawsze. Zatem zmiana tempa na jeden dzień również nic nie da. Ale od tego jednego dnia możemy zacząć, aby zrobić pierwszy krok. Kiedy natknęłam się na ten termin sądziłam, że jest dla mnie nowy. Ale nie! Najpierw przypomniał mi się jeden z moich ulubionych wpisów, ten o progu zwalniającym. Czytając dalej uśmiechałam się jeszcze bardziej, bo my też to znamy. Niektórym nawet udaje się praktykować 😉 A mowa o hygge. Spodobało…