książkowo

Z całą pewnością miłość to pies

Właśnie skończyłam lekturę „Miłość to pies” Pauliny Młynarskiej i nie mogę odłożyć na półkę bez słów. Pani Paulino, bardzo ale to bardzo dziękuję za napisanie tej książki i obdarzenie jej pięknym tytułem, który przy okazji uważam za najprawdziwszą prawdę. Tak tak i trzeba ją rozgłaszać oraz dzielić się nią, jak każdym innym dobrem.

W książce są nie tylko genialne rysunki Gosi Kulik, ale również zdjęcia pieso-kociej rodziny autorki. Hm… pomyślałam właśnie o wilku kreteńskim, wszak nie chciałabym nikogo pominąć… no i czy kolejność nie urazi Suryi, Lempusia, Moon i Sechmet, bo może woleliby, bym napisała kocio-psiej rodziny? Tylko co na to Felek, Malczik i Zosia? Do roztrzygnięcia. I choć po samej szacie graficznej i fotograficznej rozumiemy tytuł, nie jest to jednak opowieść o psich i kocich zwyczajach. Co prawda trochę je poznajemy dzięki kilku wyjątkowym istotom o czterech łapkach, których karma przyniosła aż na Kretę. To opowieść przede wszystkim o wędrówce dusz ludzkich i zwierzęcych, o życiu autorki na greckiej wyspie, o cierpliwości, nie-samotności, miłości i jodze.

Jestem zachwycona greckimi słowami i tym, że w życiu codziennym grecy „mówią odświętnie”. Aż chce się zrobić katharsis w warszawskim mieszkaniu. Co czynię z przyjemnością świadoma jeszcze bardziej niż wcześniej doniosłości tego czynu 🙂

Czytając, jak Pani Paulina nie radzi sobie z niebraniem kolejnych zwierzaków, widziałam siebie i kiwałam głową ze zrozumieniem i aprobatą. Wplecenie baśni, w które wierzę, jak małe dziecko, utwierdza tylko w słuszności powiększania się czworonożnej bandy. Cudownie być jej częścią nie tylko stojąc w adho mukha svanasanie.

Miłość to pies i kot. I każde inne zwierzę, roślina, wiatr i słońce. To także droga do domu, kawa zrobiona przez córkę i przytulaski pod kocem w deszczowy dzień.

Przekonaj się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *