nastrojowo

O dekoracjach jesiennych…

Wrzesień od pierwszych chwil zamydla nam oczy, świecąc ostrym słońcem, które mocą lata jeszcze opala wygrzewające się twarze. Ale nie ma już złudzeń, że to lato. Poranne zaledwie kilka stopni wieje autentycznym zimnem z uchylonego okna, a pod camelowy płaszcz zamiast zwiewnej bluzki szykujesz gruby szary sweter. To znak, że październik czai się za progiem i przyglądając się radości na wspomnienie lata marzy, że za nim tak samo będzie tęskno. Nie martwiłabym się na jego miejscu zbytnio, bowiem niosąc jesień nastraja na spotkania przy świecach. Na popołudnia aranżuje kluby dyskusyjne o ulubionych książkach, a w przytulnych kawiarniach serwuje herbatę z miodem i rozmowę z przyjaciółką nie tylko o literaturze. Po wakacyjnych rozłąkach wracamy do siebie, by pośmiać się i zwyczajnie pobyć razem. Ulice wcale nie opustoszeją, bo z gorącym kubkiem w dłoni spacer Nowym Światem wcale nie wydaje się chłodny. Dekoracje jesienne to nadal dekoracje kwiatowe, zatem nad czym tu płakać? Chyba jedynie nad tym, że jesień wykurzy zima. Lecz jeśli zrobi to białym puchem, to rozpaczy wielkiej nie będzie. Poza jedną może… że camelowy płaszcz pozostanie z powrotem upchnąć w szafie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.