inspirująco

Totalnie przepadłam!

Totalnie zgłupiałam, oszalałam, postradałam zmysły! Przedłużam wakacje udając, że wrześniowe słońce wcale jesienne nie jest i zaszywając się w codzienności czerpię z niej nieprawdopodobne ilości radości i szczęścia. Przez ostatnie dwa miesiące mamy więcej spacerów, więcej przytulania i wyznań miłosnych. Tak to bywa, kiedy człowiek się zakocha. A zakochać się jest mi nie trudno wcale i uważam za niedorzeczne bronić się przed tym uczuciem. A więc… Kto zaskarbił sobie miłość tego lata i, co najważniejsze, odwzajemnia ją skwapliwie? Etna, wulkan wesołości, wrażliwości i delikatnej dobroci dla, nie zawsze, znośnego świata. Psia dziewczynka o zaledwie dziesięciu kilogramach czystej miłości wypełniła nasz dom łagodnością i uruchomiła morze empatii. Nie tylko moją duszę ratuje każdego dnia przed nieuchronnością słabych uczuć, które przecież w sobie mamy, choć nie lubimy się nimi chwalić. Wolimy, by widziano w nas dobro, a tak się składa, że każdy pies z łatwością potrafi je w nas odkryć, a potem pomóc wypuścić je w świat.           

Adoptując myślisz sobie, że robisz coś dla tych psiaków – niewątpliwie nie jest to nic – jednak to, co dostajesz w zamian jest nieporównywalnie większe. Ogrom emocji, które najpełniej definiują człowieczeństwo, od szlachetności przez życzliwość po najprościej rozumiane dobro to tylko skrót na opisanie tego, co dostaje człowiek od psa. A zatem dając szansę adopciakowi tak naprawdę to my dostajemy szansę na bycie lepszym w tym nie zawsze znośnym świecie.

Och, mam psa!

Czarne oczka wpatrzone we mnie, jak w najcudowniejszy obraz (o nieee, bliska jestem, by uwierzyć w mą ludzką wspaniałość) aprobują w pełni moje jestestwo. Co może z tym się równać, powiedzcie? No co? …


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.