– Mamo, zrobię ci kawę. Tylko zaraz mam angielski, skończę za godzinę. Poczekasz?

            – Mam ochotę teraz się napić, zrobię sobie.

            – Ale chciałam z tobą posiedzieć…

            – To poczekam!

Jutro po raz piętnasty będę obchodzić dzień matki. Podwójnie po raz trzynasty, a potrójnie po raz ósmy. O byciu mamą wiem bardzo dużo i wciąż tak bardzo mało. To zdecydowanie moja najważniejsza rola i najbardziej nieidealna zarazem. Niekończąca się próba generalna każdego dnia. Niekończące się starania, by usłyszeć albo nie usłyszeć mamo jesteś super. Niekończące się wzloty i upadki. Być mamą to na pewno mieć wszystko bez względu na to, o co się prosiło w modlitwie. Mam wszystko. Mam ich uśmiechy i dobre słowa. Mam radość i rozpacz. Mam żale i złości. Mam dumę i wzruszenie za każde ich osiągnięcie. Mam ich pretensje do szkoły; do świata zasad; do nas, rodziców. Za każdym razem, kiedy chcę wyjść z siebie, jednak zostaję i biorę to wszystko. Uczę ich, a oni mnie. Moje dzieci. Moje wszystko. Moja inspiracja i motywacja do działania. Dzięki nim spełniam stare marzenia i buduję nowe. Dzięki nim czuję się panią świata. Czyż nie jestem w czepku urodzona?

Gdy widzę, jak szybko dojrzewają i jak bardzo pragną stać się dorosłymi, wiem, że to nieuchronne. Tak się zwyczajnie stanie. Ja natomiast wciąż będę mamą. Będę pielęgnowała wspomnienia. Może kiedyś na chwilę stanę się jeszcze centrum ich świata jak wtedy, gdy małe czarne oczka wpatrywały się w matczyną twarz. Może tych chwil nawet trochę się zbierze? Czego życzysz sobie Polska Mamo? Naprawdę tylko tyle? Aż tyle.

Jutro jest Dzień Matki. Jutro kolejny raz poczuję, jak bardzo jestem w czepku urodzona. Jutro znowu będę w centrum świata. Mam wszystko i jeszcze więcej… I więcej już mi nie trzeba. Może z wyjątkiem kawy takiej, jak ta…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *