Dopiero co, bo zaledwie rok temu, pisałam o lęku, względnym spokoju i tak bardzo potrzebnej nadziei. Pisałam przede wszystkim pozytywnie, bo wtedy wszystko ma sens. Tak będę pisać nadal, bo jeszcze bardziej, niż rok temu potrzeba nam wiedzieć, że będzie dobrze. A będzie na pewno, bo niezależnie od echa medialnego szumu życie codzienne toczy się pomimo zakłóceń. Po niedzieli wstaje poniedziałek, po śniadaniu trzeba wstawić obiad, a potem poskładać pranie; odpowiedzieć na trudne pytania piętnastolatce; tłumaczyć trzynastolatkowi, czemu powinien choć na chwilę wyjść z domu; wyciąć serce z kolorowego papieru ośmiolatce, bo dla niej udekorowanie rakiety kosmicznej jest ważniejsze niż nasze jakieś służbowe maile. Nie wiemy, kiedy odejść już od laptopa i wrócić z pracy do domu, z którego przecież nie wyszliśmy… Ta nasza codzienność jest ciaśniejsza niż przed rokiem, bo w tym samym czasie musimy dać z siebie więcej. To więcej wydaje się „więcej niż kiedykolwiek”, jakby miało znaczyć, że to niemożliwe. Ale dobrze widać, że niemożliwe dzieje się niezależnie od naszej woli i dyktuje swoje zasady. I choć byśmy krzyczeli ze wszystkich sił, kopali w ścianę, wyli na balkonie do niewzruszonego księżyca, to tkwimy po uszy w tym świecie. Trudno utrzymać w ryzach szkołę w domu i emocje dzieciaków, ale co się dziwić młodszym, jeśli my starzy w jednej chwili potrafimy stanąć na krawędzi, pytając, co jest ważne?

A odpowiedź jest niezmienna, wciąż taka sama, a na pewno mocniejsza niż przed rokiem. Ważny jest człowiek. Ważne jest każde dziecko. Ważna jest jakaś mama i jakiś tata, jakaś dziewczyna i jakiś chłopak. Ważna jest przyjaźń i miłość. Ważna jest niedokończona rozmowa, ta blisko i ta przez telefon. Ważna jest poranna kawa i śpiew ptaków we wtorek rano. Ważny jest nasz uśmiech i jego brak. Ważne jest serce, które czujemy, gdy bierzemy głęboki oddech…

Na szczęście centrum świata znajduje się w naszym domu, więc pomimo zakłóceń, to my mamy wpływ na pogodę jutrzejszego dnia. Bez nas to nie ma sensu, bez nas cały świat ze swoją pandemią nie ma sensu, więc… bądźmy dobrej myśli. Bądźmy, bo… idzie wiosna, która po świętach wielkanocnych rozprzestrzeni się przecież na dobre.

Ściskam, o wiele mocniej niż przed rokiem, Mama Dekoruje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *