Pssst… słyszycie? Nowy Rok 2021 już za drzwiami, szamocze się i za chwilę rozlegnie się głośne pukanie do drzwi… Stary Rok żegnam bez większego żalu, choć ze wzruszeniem i pokorą wobec lekcji, jaką nam pozostawił… Dla mnie to był rok intensywny w zmiany, których spokojnie starczyłoby na lat kilka do przodu. I nie patrząc na to, na co nie mamy wpływu, ani na niewiedzę przyszłości – bo, kto wie, co będzie za rok, albo jutro nawet – jestem wdzięczna…

Za każdą chwilę, która stawiała mnie w trudnej sytuacji decydowania;

za każdy moment, kiedy wahałam się i nie wahałam zarazem;

za ocean łez po odejściu Drogiej mi Babci, który nadal nie wysycha;

za rozmowy z Nią, jakby po prostu obok była;

za Najbliższych i Przyjaciół, których wiara jest jak skała, a ja na niej wygodnie mogę się opierać…

Dziękuję za daleką podróż, odbytą na mojej ukochanej plaży, podróż najdłuższą, bo w głąb siebie…

Nie ma wyjścia Nowy Rok, musi być dobry i mądrzejszy… musi nam sprostać, a na to akurat mamy wpływ. Na całe szczęście chyba… Kochani najdłuższych podróży, które w miejscu dzieją się oraz Szczęśliwego Nowego 2021 🎈🎈🎈

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *