• książkowo

    Lepiej z futrzakami niż bez

    Nie wiem, czemu, ale po tytule spodziewałam się książki o… no właśnie, o kotach. O ich zwyczajach, ulubionym jedzeniu i sposobach spędzania czasu. O ich charakterze, o którym mówią nawet ci, którzy z kotem nie mieli nigdy nic wspólnego, ale doskonale wiedzą, że „koty są aroganckie, niezbyt miłe, żeby nie powiedzieć wredne”. Od razu wyjaśniam – jestem kociarą od zawsze, więc mam osobne zdanie na ten temat. Zapewne nieco nieobiektywne, ale – choć na co dzień mieszkam z psią dziewczynką – absolutnie przepełnione miłością i szacunkiem. O czym może później. Za rzadko patrzymy w chmury, za mało puszczamy wodze wyobraźni. Pomyślałam zaczytana w jednym z pięknych utworów książki pod znaczącym…

  • literacko,  nastrojowo

    To właśnie kocham

    Choć zaczęły się wakacje, lista spraw nie zmalała, aż trudno uwierzyć, że zdążę przed urlopem… Choć dnie są jeszcze całkiem długie, ja odczuwam, że jednak zbyt krótkie… Choć przeżywam miniony piękny weekend, już poniedziałek właściwie się kończy… I dopiero lipiec, a ja upieram się na sierpień… Ale przecież tym wszystkim się upajam, to wszystko mnie nakręca, to sprawia, że wieczorem w sukience znowu zatańczę. I to właśnie kocham… Najbardziej.

  • inspirująco,  nastrojowo

    Gdzie są czereśnie?

    Od co najmniej kilku miesięcy myślę o uporządkowaniu social mediów. „Kilku miesięcy” dobrze brzmi, ale myślę, że jednak o wiele dłużej. Najpierw zaczęło się celowe zapominanie o fejsbuku, przecież jest instagram. Przepraszam, powinnam napisać „meta”, ale jakoś nie polubiłam się z tym słowem i do tego jestem sentymentalna, zostanę więc sobie i starym słowom wierna. Następnie pojawiło się dbanie o chwilę, czyli rzadsze publikowanie na instagramie i cieszenie się codziennością. Na konsekwencje nie trzeba długo czekać. Świat algorytmów, płynności i systematyczności jest jak tradycyjny biznes – jak nic nie wrzucasz to znaczy, że cię nie ma. Zasięgi spadają i choć ostatni post osiągnął bez problemu ponad setkę, ten opublikowany po zbyt długim…

  • książkowo

    O książce, księgarni i Paryżu

    Księgarnię w Paryżu Kerri Maher skończyłam czytać w deszczowy listopadowy ranek. Tak mokry, jak Paryż wiosną 1935 roku, kiedy deszcz spływał strumieniami po chodnikach. Powiedzieć, że bardzo mi się podobała, to nic nie powiedzieć. Podzielić się emocjami zaraz po przeczytaniu – tak – to należyty wyraz wdzięczności, zapisany w kilku słowach mojej recenzji. Choć nie jestem pewna, czy wystarczający… Opowieść obejmuje okres niemalże dwudziestu lat i opowiada historię Sylvii Beach, właścicielki księgarni i wydawczyni. Shakespeare and Company – to o tej księgarni mówi tytuł – anglojęzyczną księgarnię w Paryżu w 1919 roku otwiera główna bohaterka i od razu przyciąga emigracyjną bohemę paryską tamtego okresu. Losy księgarni splotą się z wydaniem…

  • inspirująco,  literacko,  nastrojowo

    To naprawdę wszystko

    Kiedy w przeddzień urodzin, będących ewidentnie połową mojej wędrówki, córka przynosi stówki z matury, syn daje ceramikę ukochanej manufaktury, a kwiaty w wazonie przypominają świętowanie ukończenia studiów podyplomowych, nie może być inaczej – to naprawdę wszystko, co mogłaś wyśnić! I kiedy już smakujesz te przyjemności i omawiasz z mężem szczegóły kolacji gdzieś w Warszawie przychodzi telefon, który jest pokłosiem rozmowy rekrutacyjnej. Spokojnie zerkasz w lustro i uśmiechasz się do losu, który stawiając na swoim, rzuca kolejne wyzwanie. Dobrze zna właścicielkę, której strefa komfortu nie wyleguje się w fotelu. I dobrze wie, aby nie stracić reputacji, często on sam musi dotrzymać jej kroku. Lato pachnie upałem, ciepłym wiatrem, lipcem i moimi…

  • Joga Jak Ty

    Co łączy UX writing z prowadzeniem ćwiczeń fizycznych hatha jogi?

    Już po pierwszych zajęciach w Akademii Wychowania Fizycznego wiedziałam, że to idealne studia dla UX writerki, która w pracy dba o prosty język w treściach. Dlaczego? Bo przekonałam się, że najlepszą metodą, by osoba ćwicząca dobrze wykonała pozycję – i żeby w ogóle ją wykonała – jest podanie zwięzłej i krótkiej komendy. Poczułam się, jakbym siadała do artykułu, w którym zostawię tylko nagłówki. Zobaczcie sami… Grupa badawcza Moi ćwiczący to domownicy, którzy w sytuacji zadbania o swój komfort wśród najbliższych są najbardziej surowymi i krytycznymi uczniami. Po zajęciach z nimi może być już tylko łatwiej 😉 Cel badania Stosowanie prostego języka w uczeniu ćwiczeń fizycznych hatha jogi Wyniki: Prosto na…

  • literacko

    Wszystko jedno, czy słońce, czy deszcz

    Oczywiście, że ją lubię. Nawet teraz, po tylu latach potrafi mnie zaskoczyć, zmęczyć i zachwycić. Nie usiedzi w miejscu, a jeśli widzisz ją ze wzrokiem utkwionym tysiące kilometrów stąd to wiedz, że podąża za nim, a bezruch jest tylko złudzeniem. Boisz się, że pędzi i nie dba o wypoczynek? Boisz się, że za dużo plecaków na jeden grzbiet wrzuciła? Ma silne plecy, szerokie ramiona i mocny chwyt. Martwisz się, że jej strefa komfortu nie rozsiada się w fotelu na kawie? Niepotrzebnie. Ona za rękę z nią i z kubkiem w dłoni woli iść do przodu. A idą razem tak, jakby każdy krok był celebracją codzienności. Świętuje tak już od jakiegoś…

  • książkowo

    Z całą pewnością miłość to pies

    Właśnie skończyłam lekturę „Miłość to pies” Pauliny Młynarskiej i nie mogę odłożyć na półkę bez słów. Pani Paulino, bardzo ale to bardzo dziękuję za napisanie tej książki i obdarzenie jej pięknym tytułem, który przy okazji uważam za najprawdziwszą prawdę. Tak tak i trzeba ją rozgłaszać oraz dzielić się nią, jak każdym innym dobrem. W książce są nie tylko genialne rysunki Gosi Kulik, ale również zdjęcia pieso-kociej rodziny autorki. Hm… pomyślałam właśnie o wilku kreteńskim, wszak nie chciałabym nikogo pominąć… no i czy kolejność nie urazi Suryi, Lempusia, Moon i Sechmet, bo może woleliby, bym napisała kocio-psiej rodziny? Tylko co na to Felek, Malczik i Zosia? Do roztrzygnięcia. I choć po…

  • książkowo,  nastrojowo

    Luty wczoraj i dziś

    To już kolejny luty zawija się, by zrobić miejsce marcowi. Kolejny luty na blogu, który przeszedłby niepostrzeżenie, gdybym z racji pewnego kursu nie zajrzała tu dla porządku. Miejsce, o które w najbliższym czasie chcę szczególnie zadbać i rozwinąć. Ale zanim to się zadzieje, czas na wspomnienie pewnego lutowego wpisu sprzed lat. Wiecie co? To nadal bardzo aktualny tekst i – żeby nie było – z ostatniej chwili: książki drukowane mają się nieźle, więc… jeszcze nie jest z nami tak źle:) Zerknijcie, o czym tak rozprawiałam i co jest nadal aktualne.

  • inspirująco,  literacko

    Nowe dzień dobry

    Dzień dobry w pierwszą niedzielę nowego roku jest ciepłe, bardzo nowe i pełne nadziei. Trochę tak, jakby nie było poprzednich początków i pierwszych powitań. Jakby nie zdarzył się nigdy koniec starego roku, bo ważne, że ten nowy zaczyna wszystko… Pierwszy śnieg, pierwszy deszcz, pierwszy promień styczniowego słońca. Pierwsza kawa, pierwszy pocałunek, łza i śmiech. Pierwszy spacer, pierwsze zakupy, pierwsze ciasto. Pierwsze słowo, zdanie i tekst. Pierwsze spotkanie z przyjaciółmi, pierwsza obietnica, pierwsza praca i pierwszy dobry gest. Witaj, taki pierwszy od poprzedniego, nowy roku.