literacko

Upał…

Wyjątkowo zimny początek lipca zmusił do wyciągnięcia swetra, schowanego na lato głęboko w szafie. Letnia spódnica na wieczorny spacer mogła wystąpić tylko w zestawie z legginsami. Pod kolorowymi kwiatami jej fałd i tak nie były widoczne, a wakacje są od tego, by przewietrzyć letnią garderobę. Rozkołysana wybrała się na spacer w poszukiwaniu upału na kolejne dni. Muzyka ptasiego śpiewu, dochodzącego z każdego drzewa w parku uspokajała, że lato jeszcze się nie skończyło. Ukryło się w cieniu szerokich gałęzi platana, by tam niespiesznie zaczekać na upał. Gorąc dał się prosić wiele dni, by wyczekany mógł wystrzelić i podarować euforię niczym sylwestrowy fajerwerk.
Spódnica niedbale rzucona na łóżko w sypialni, gdzie popołudniowy cień nieskutecznie udawał chłód, leżała zapomniana wraz z zimnymi wieczorami sprzed kilku dni. Skwar wymaga kwiatowych wzorów na lekkiej bieliźnie i prześwitującej, ledwo dotykającej skóry, tunice. Nic więcej w taki upał, ale… kto dziś za nim tęskni?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.