Wolny czy zajęty, zawsze jawi się, że będzie mnóstwo wolnego czasu na nadrobienie zaległości w czytaniu, wylegiwanie się i takie tam nudne przyjemności. I nagle okazuje się, że nagle jest niedzielne po południe, a ja mam wrażenie, że niedziela dopiero będzie, ale jutro…

A ponieważ to niedzielne popołudnie zaskakuje mnie co tydzień, postanowiłam sobie i jemu odpuścić. Nie planuje, że „tyyyle przeczytam”, tylko w poniedziałek, który miał być niedzielą 🙂 pakuje książkę do torby i w drodze do pracy czytam. A czytać należy, chociaż czytanie jest groźne dla głupoty 😉

A weekend? No cóż, mógłby trwać trzy dni, ale pewnie po jakimś czasie okazałoby się, że te trzy to jednak za mało, mogłoby być cztery… itede… itepe…

miłego weekendu!!!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *