Myślałam właśnie o październiku, a tu jeszcze wrzesień mignął z kalendarza. Czas po zakończeniu wakacji wciąż mi się wymyka, zaskakując po poniedziałku nagle piątkiem. Pozazdrościłam mu swobody i odłożyłam na dalszy plan tzw. pilności i sprawy bieżące, wynikającego z ustalonego harmonogramu. W zamian wzięłam sobie czas na patrzenie w niebo popijając zieloną herbatę na balkonie; na podlanie roślin i wytarcie zadomowionego kurzu z książek; na rozmyślanie o niczym dokładnie w momencie, kiedy normalnie uwijałabym się pracując.

Zadowolona z siebie, że znowu udało się rozsadzić hygge w moim domu, zapaliłam świece i przybiłam sobie piątkę. Oczywiście, macie rację, łatwo nie było i nigdy nie jest „ot tak” sobie zwolnić tempo. Sumienie wówczas torturuje i zdradza nas spółkując z rozsądkiem, a każdy dobrze wie, że czasem ten rozsądek się myli…
Kiedy zwalniamy, łapiemy dystans do wielu spraw, co może doprowadzić do zupełnie nowych, a czasem zaskakujących wniosków. W efekcie koimy rozsądek, uspokajamy sumienie i zauważamy, że można 😉
Nowy rok szkolny na dobre zaczął się – to również nowych planów czas. Niech nadejście niebawem jesieni natchnie Was i oprócz rozdawania zajęć wygoni na ciepły jeszcze balkon i zmusi do „nie muszenia”.
Przytulnego weekendu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *