inspirująco,  nastrojowo

Gdzie są czereśnie?

Od co najmniej kilku miesięcy myślę o uporządkowaniu social mediów. „Kilku miesięcy” dobrze brzmi, ale myślę, że jednak o wiele dłużej. Najpierw zaczęło się celowe zapominanie o fejsbuku, przecież jest instagram. Przepraszam, powinnam napisać „meta”, ale jakoś nie polubiłam się z tym słowem i do tego jestem sentymentalna, zostanę więc sobie i starym słowom wierna. Następnie pojawiło się dbanie o chwilę, czyli rzadsze publikowanie na instagramie i cieszenie się codziennością. Na konsekwencje nie trzeba długo czekać. Świat algorytmów, płynności i systematyczności jest jak tradycyjny biznes – jak nic nie wrzucasz to znaczy, że cię nie ma. Zasięgi spadają i choć ostatni post osiągnął bez problemu ponad setkę, ten opublikowany po zbyt długim czasie może dobrnąć ledwo do pięćdziesiątki lajków. Czy to znaczy, że znikasz? Dlatego walczysz i udowadniasz kolejny raz, że jesteś? Mechanizm dobrze znany wielu autorom różnych profili na przeróżnych social mediach.

I tak od jakiegoś czasu próbuję się z tymi algorytmami wciąż przekonana, że świat cyfrowy to nie świat prawdziwy i nie może zajmować mnie bardziej. No tak, ale z drugiej strony zajmować trochę powinien, bo po co pisać, skoro nikt nie czyta? Ćwiczę to równanie w nadziei, że wynikiem jest cudowne rozwiązanie. Tylko, że cudu nie będzie, a rozwiązanie napiszę sama tak, aby cudowne było dla mnie i tyleż samo dla czytelnika. Ci zaś chcą czytać – może nie dużo, ale często. A ja lubię pisać. Lubię i mówić, a że pisanie mówieniem w social mediach bywa, to będę tak mówić dalej w bliżej nieokreślonym systematycznie czasie. Po pisarsku i niezbyt długo. Bo cieszenie się codziennością tyle zajmuje… Praca, którą się zwyczajnie lubi i praktyka jogi, która zapala jasne światło za każdym razem, gdy staję na macie.

Czerwiec na dobre trwa, truskawki zaliczone wiele razy, a gdzie są czereśnie? Jeszcze nie sprawdzałam, jak smakują w tym roku 🙂 Zaraz zaraz – miało być o uporządkowaniu – najpierw wstawię post na insta, aby być w ruchu 😀