Ta książka przeniosła mnie w czas, którym interesuję się od dawna. Lata zawieruchy wojennej i przeszłość, która ma wpływ na teraźniejszość. Napisana w dwóch płaszczyznach, w naturalny sposób związuje czytelnika z losami bohaterów. Pani Małgorzata Manelska odkrywa piękno Mazur i jedną z wielu tajemnic, jaką ukrywa ten piękny zakątek Polski.

Kiedy czytam, że powieść jest inspirowana prawdziwą historią, to pomimo pewności, że to życie pisze każdą książkę, czuję magię. Czuję, że mając okazję podejrzeć czyjąś przeszłość dotykam najdelikatniejszych strun, których dźwięk przeniesie mnie w czasie. Tak się stało i tym razem, jakbym była „Tam, gdzie bzy sięgają nieba”. Dostałam wzruszenie, którego potrzebuję czytając takie historie. Historie czułe i trudne, które poprzez lekkość przedstawienia czyta się jednym tchem.

I tym jednym tchem powiem tylko, że to jest dokładnie ta książka, kiedy dwoisz i troisz ostatnie strony tak, aby choć o kawałek wydłużyć bieg zdarzeń. Czytasz wolniej, aby odsunąć uczucie żalu, że książka była za krótka… I z całym szacunkiem – to uznanie dla niej i autora.

Kompletując przytulne domowe zestawy jesienne, gdzie książka jest jednym z głównych elementów, koniecznie sięgnijcie po książkę Pani Małgorzaty Manelskiej. A widziałam, że o Mazurach napisała o wiele więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *