W świecie internetowym, pełnym komputerów i telefonów to, jak się zrozumieć i porozumieć zaczyna być coraz trudniejsze. I oby nie stało się sztuką dla nielicznych…
Korzystając z różnych social mediów nie pomyślelibyśmy, że z komunikacją mamy problem. A, że mamy problem nie musimy się przyznawać – po prostu sięgnijmy po dobrą lekturę. Na chwilę jednak trzeba odłożyć telefon…
„Ewka, co Cię ugryzło?” to książka niesamowitej Ewy Tyralik – Kulpy, która w prosty i jednocześnie doskonały sposób odkrywa dla nas, jak się komunikować, aby się zrozumieć i przede wszystkim porozumieć.

Ewa pisze, że „…wyrażanie emocji ściśle wiąże się z poczuciem bezpieczeństwa. Im go mniej, tym bardziej chcemy się od naszych uczuć odciąć. To także dobra wiadomość dla rodziców nastoletnich dzieci – jeśli urządzają wam awantury, znaczy to także, że czują się przy was bezpiecznie, mają zaufanie, że mogą sobie pozwolić na wyrażanie swoich emocji, nie ryzykując waszej miłości.” [cyt.]
Ten cytat sprawił mi największą ulgę, gdyż mamą nastolatki cały czas uczę się być. To najlepsza i najtrudniejsza rola dla mnie. Wyzwanie, które pewnie nigdy się nie skończy, ale to dzięki porozumieniu będzie pięknie kwitło. Tak bym chciała szczególnie, że dwóch kolejnych kandydatów na nastolatki jeszcze mi rośnie.

Książkę polecam w całości, a w szczególności część o słuchaniu. Słuchanie bowiem jest podstawą komunikacji w ogóle, zatem z niesłuchaniem jesteśmy na najlepszej drodze do katastrofy. Gdy nie słuchamy i nas nikt nie będzie słuchał. Bez wysłuchania nie ma komunikacji, a bez komunikacji nie zbudujemy relacji.
Autorka poleca wykonanie pewnego zaledwie 2-minutowego ćwiczenia. Wspaniale działa! Dziękuję za nie, a tu szczegółów nie zdradzę celowo, aby zachęcić Was do sięgnięcia po książkę.
Myślę, że w dobie komunikatorów internetowych, książka o komunikacji i sposobach na jej osiągnięcie jest niczym innym, jak wisienką na torcie. A wiadomo, że bez wisienki nie ma tortu!
Autorka jeździ z warsztatami po całej Polsce, a ostatnio była też w Warszawie. Ponieważ nie udało mi się dotrzeć, mam cichutką nadzieję, że jeszcze zajrzy do stolicy.
Tymczasem – zapraszam do lektury!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *