Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Uwielbiam podróżować, ale wracanie do domu daje poczucie bezpieczeństwa, przynależności, niesamotności. Mój dom to naprawdę azyl, którego wnętrze odkrywa moją duszę.

Urządzanie, meblowanie, projektowanie i ulepszanie wnętrza to zajęcia, które mogę robić bez końca. Tak lubię pracować, ale też nierzadko tak właśnie lubię odpoczywać. A przecież najlepiej relaksujemy się w pięknych wnętrzach. Tylko najpierw trzeba je sobie zrobić 😉

Czeka mnie pracowity weekend, pieszczotliwie nazwany „sprzątaniem po remoncie”, co w swobodnym tłumaczeniu oznacza po prostu jazdę na szmacie. Znacie to? 🙂 Nasz plan akcji jednak mimo wszystko jest bardzo przyjemny.

Otóż tę „jazdę” w przerwach będziemy zagryzać sushi, a w samo południe usprawiedliwieni ciężką pracą otworzymy białe wino. Natomiast pod koniec dnia odgrywając część artystyczną zrobimy kilka fotek.

I jeśli po uszczypnięciu nowa kuchnia nie zniknie, wówczas stwierdzimy „Mamy to!” I padniemy szczęśliwi…

… Home sweet home…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *