Oczywiście, że niezmiernie cieszę się na długi weekend, bo mimo intensywnych planów spędzania czasu w sklepach budowlanych, perspektywa leniwych poranków z kubkiem kawy na ogrzanym słońcem balkonie nastraja bardzo dobrze. I choć tę leniwą kawę trzeba będzie w końcu wypić i z kartką pełną świeżo pobranych wymiarów udać się na zakupy, to i tak te plany wydają się całkiem dobre. Wprawdzie „na zakupy” nie będę mogła się doczekać bardziej w ostatniej fazie remontu, ponieważ ta – magicznie dla mnie – zwie się „dekorowanie”. Mówiąc prościej to cała kosmetyka wnętrza, którego dekorowanie różnymi przedmiotami typu: kwiaty w wazonie, ramka za zdjęciem, koszyk na przyprawy czy po prostu książka, odda charakter tego wnętrza, a także zdradzi upodobania gospodarza. Totalna rozkosz! Takie dekorowanie 🙂
Nie umknie mi żaden ciekawy wzór glazury, ani żaden kolor cegły. I gdy będę dumać w alejce jakiegoś marketu, czy biała cegła to nadal naturalne piękno, Wy będziecie w jakiejś innej alejce podsłuchiwać śpiewu ptaków. Kiedy ja będę z podnieceniem potwierdzać projekt kuchni, może Wy będziecie niespiesznie popijać chłodną lemoniadę wgapiając się w horyzont jakiegoś jeziora… Wam będzie cudownie, ale i mi rozkosznie na samą myśl, jak rozsiadam się na nowej podłodze w mojej nowej kuchni, ktoś robi zdjęcie tej euforii, a ja zupełnie nie przypadkiem dzielę się nim na blogu… No przecież mówiłam – totalna rozkosz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *