Uwielbiam kawę, a jej picie jest rytuałem w weekendowe poranki. Jednak w tygodniu, kiedy wczesnym rankiem szykuję sobie śniadanie i łapię obiecany kwadrans tylko dla siebie, parzę zieloną herbatę. Taką mocno ciepłą wypijam wpatrzona, jak budzi się dzień. Tyle nadziei w tych pierwszych dniach nowego roku… Tyle planów i marzeń… Ech, niech się spełnią!

Taki przytulny poranek potrafi przegonić nawet najciemniejsze chmury… Pod warunkiem, że kwadrans był tylko dla mnie!

Dajecie sobie taki prezent co rano? Czy może wstajecie za późno i nie ma mowy o zwalnianiu tempa?

Też tak miałam do czasu, kiedy postanowiłam wstawać 15 minut wcześniej. To moje odkrycie jeszcze z tamtego roku. Polecam 🙂

Pięknego poniedziałku, Kochani :-*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *