Torbę zrobiła Pani Magdalena; sowa i konik są z Pracowni Ptasilas

 

 

Moje łupy z nadmorskiego targu to przedmioty wykonane ręcznie.

Wykonane z miłości.

Z miłości do piękna.

Najpiękniej.

Niepowtarzalna praca ludzkich rąk… którą trzeba szanować.

 

 

 

 

 

 

 

Rękodzieło to przedmioty z duszą, każdy inny, każdy wyjątkowy, każdy we własnym humorze. Zawsze podziwiam takie dzieła oraz osoby, które wybrały niełatwą drogę, poszły za głosem serca i na przekór wszystkiemu spełniają swoje marzenia. A „tych przekór” jest nierzadko całkiem sporo. Taką pracę trudno wycenić, a jeśli już artysta zdobędzie się na odwagę to klient obeznany z cenami z marketu powie: „Zwariował pan?!” i odwróci się na pięcie. Artysta musi wierzyć w wartość swojej pracy, bo inaczej nie zarobi na życie. A jeść i płacić rachunki trzeba. Jednak z miłości wiele można znieść, więc jeśli ten artysta jest niepewny jutra, to i cenę obniży. Oczywiście negocjować zawsze można, a nawet trzeba, ale czasami po prostu nie wypada.

Trudno zrozumieć to komuś, kto tak nie pracuje. Lecz jeśli porozmawia, zapyta choćby, ile czasu powstawała dana rzecz, to zgodzi się ze mną teraz, że te negocjacje cenowe naprawdę trzeba czasami zerwać 😉

Ja ich nawet nie zaczynam, ale w euforii i zachwycie płacę i zabieram szybko, co moje. Z miłości do mnie… mąż to akceptuje 😀  W końcu ja robię to również z miłości do… piękna!

Ptaszek wykonany przez Pracownię Ptasilas

Kochani, szanujmy rękodzieło, nie odstraszajmy artystów, niech kolorują nam świat 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *