Tęsknotę po moim czworonożnym Przyjacielu wciąż utulam w sobie, bo pamięć o Nim jest nadal żywa. Oczekiwanie na obraz, który maluje dla mnie Ann Yan zi czyli Anna Jancy Drygiel, podsycił film, który zrobiła, jak tworzy tę prace. To ogromna przyjemność zobaczyć warsztat artysty – zajrzyjcie koniecznie na fanpage’a , aby to zobaczyć. Tym bardziej, że Anna do malowania wcale nie używa tu farby!

 

O Ani mogę powiedzieć, że jest bardzo pozytywną i kreatywną osobą. Wrodzony talent jest jej największą pasją. Tworzy niesamowite i niepowtarzalne portrety, bo – uwaga – malowane kawą! Ale nie tylko kawą Ania maluje – spójrzcie tu na jej avatar 🙂 A ponieważ wciąż jej mało, a pomysły kipią w głowie, portrety to dopiero początek. Biznes to naturalna kolej rzeczy, jeśli pasja staje się pracą i trzeba zarabiać. Tak realizuje się zawodowo i wypełnia czas pomiędzy byciem mamą, żoną i kobietą spełnioną. Jeśli chcecie wiedzieć więcej o artystce oraz to, jak ją wesprzeć, zapraszam na jej stronę i fanpage’a, ale przede wszystkim zapraszam do zamawiania u niej obrazów!

 

 

A co do Przyjaciela jeszcze, znacie go z mojego bloga, był bohaterem dwóch wpisów. Na imię miał Badyl…

Jak do nas trafił, znajdziecie w starszym wpisie – czytaj tu. A jaką pustkę po sobie zostawił, pisałam całkiem niedawno, kiedy od nas odszedł. Był cudowny, najkochańszy, najlepszy na całym świecie, tak, jak pewnie i Wasi Przyjaciele. BYŁ… Jestem wdzięczna, że w swojej wędrówce przez chwilę i nam towarzyszył.

Dziękuję Ann Yan zi za uwiecznienie jego mordki.

 

 

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *