Wiosnę widać już w parku gołym okiem. W pączkach kwiatów; w małych, zielonych listkach; w chłopaku na hulajnodze, w dziewczynie z dekoltem. Pachnie nią plac zabaw, deptak przy teatrze. Pachnie nią w wyobraźni jeszcze niezjedzony gofr z owocami, pierwsze promienie słońca na skórze i coś, co tak smakuje tylko na wiosnę – kanapka wiosenna! Przepis? I znowu muszę odnieść się do wyobraźni, fantazji, humoru i nastroju, który akurat macie. Bo jeśli go nie macie, to nic z tego nie będzie. Zakładając, że tak – proszę bardzo, oto przepis.

 

 

Składniki:

rzodkiewka, szczypior, dobry ser biały, masło (lub to, co używacie w zamian), ulubione zioła (koniecznie świeże); chrupkie pieczywo – chociaż bez pieczywa też da się zjeść, jednak wtedy to raczej sałatka 😛

 

Przygotowanie:

no nie, nie będę Wam pisać, jak zrobić sobie kanapkę! 😉 Każdy jest mistrzem własnej kompozycji, każdemu też pewnie inaczej pachnie i smakuje wiosna… Ja podałam Wam jedną z tysiąca wersji i pewnie okaże się, że dobrze ją znacie.

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz warzyw będzie coraz więcej, zatem nie żałujmy ich sobie, jedzmy, ile wlezie. Ten wiosenny nałóg można przeciągnąć do później jesieni, bo w zimie zawsze trudniej utrzymać się w tym nałogu. Ale nie jest to niemożliwe! Tymczasem do zimy jest tak daleko, że chowajmy to zmartwienie głęboko do szuflady.

 

 

 

 

No i mamy to.

Wiosna przyszła.

Chciałabym ją prosić, aby została i już nigdy nie odeszła. Ale jeśli obieca, że wróci, pozwolę jej odejść na całe lato, jesień, zimę…

Ale teraz już tylko ona. WIOSNA!

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *