Długo czekałam na to wydarzenie – targi wyposażenia wnętrz Warsaw Home Expo 2017. Podekscytowana i z ogromną torbą na katalogi, popędziłam do Nadarzyna. W obliczu ogromu przedsięwzięcia ja – amator pasjonat – poczułam się jak kruszyna, a tu tyle stoisk do odwiedzenia! Na szczęście miałam wygodne buty i mogłam zwiedzać i włazić, gdzie tylko dusza zapragnie 😀

 

 

 

 

 

 

 

 

EURO HOME – podejrzane na poduszce stało się dla mnie hasłem całych targów. Impreza przygotowana pod każdym względem, ale najważniejsze – stylowo i na światowym poziomie. Czułam, jakby przez ten weekend Nadarzyn stał się centrum wnętrzarskiej Europy i nie było to tylko moje wrażenie. Do tego mnóstwo gości, również zagranicznych – oczywistych i znanych osobistości w tematach wystroju wnętrz. Rozpoznałam też wiele twarzy z telewizji, szczególnie prowadzących programy na kanałach wnętrzarskich, które oglądam, jeśli tylko czas pozwoli 😉 Uczestnicząc w prelekcjach można było prześledzić obecne i nadchodzące trendy.

 

 

 

Niesamowite i godne wymienienia jest to, że mamy mnóstwo wspaniałych polskich projektantów. Niezapomniana pozostanie dla mnie wystawa z polskimi projektami foteli i pokazanie cyklu, jak produkt powstaje etapami.

 

A najbardziej efektowny wydał mi się dział dekoracyjny (wprost uwielbiany przeze mnie), gdzie prawie można było wyobrazić sobie własne wnętrze z dotykanymi właśnie przedmiotami…  I gdzie już spotkałam zimę i zapach nadchodzących świąt… Totalna magia!!!

W tym wydarzeniu pojawiła się jednak pewna rysa, choć usprawiedliwiam to w pełni, co zaraz też wyjaśnię. Mianowicie jest nią 100 zł za jednodniowy bilet wstępu na hale. Dla potencjalnego klienta, pana Kowalskiego, to dużo za dużo. Na takie targi po prostu nie przyjdzie. I teraz usprawiedliwienie może być (i pewnie jest) takie, że targi skierowane są do producentów, dystrybutorów oraz projektantów wnętrz. A skoro to impreza branżowa, to ten ostateczny klient pojawić się nie musi… Szkoda. Myślę, że mogło być wiele osób zainteresowanych wydarzeniem, a z powodu ceny zrezygnowali. Organizatorów w przyszłym roku zachęcałabym do większej otwartości na ostatecznego klienta, który w efekcie wszystkie te rzeczy kupi w sklepach. Targi natomiast są dla niego świetną przystawką na rozbudzenie apetytu, poznanie nowości technologicznych oraz możliwość porozmawiania z fachowcami. A może ten klient kupi więcej… Wszyscy na tym przecież skorzystają 😉

 

Tymczasem znamy już datę kolejnej edycji – to 4-7 października 2018.

 

 

 

Dla tych, którzy często spędzają wieczory z katalogiem wnętrzarskim w ręku i głową w chmurach, gdzie jedną nogą są już np. w nowej kuchni, to idealne miejsce inspiracji!

 

 

 

 

 

Do zobaczenia 🙂

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *