Na pewno słyszeliście nie raz gdzieś w swoim otoczeniu, jak ktoś mówił o powracających dobrach. O tej energii, która po czasie do nas wraca.

Wiele razy na własnej skórze doświadczyłam, że kiedyś zaniesiona pomoc wróciła do mnie w zupełnie nieoczekiwanej, ale najbardziej potrzebującej chwili…

Rozmyślałam sobie, jak wiele zależy od człowieka i jego woli. O tym, że tą samą sprawę mogą inaczej załatwić dwie różne osoby – najprostszy przykład: błąd na skierowaniu lekarskim, słowo, przy którym pomylił się lekarz – jedna osoba spróbuje wymyśleć, jak to naprawić najprostszą drogą, nie tracąc czasu swojego i pacjenta, druga osoba w tym samym okienku zobaczy w tym błąd nienaprawialny i przegoni człowieka bez cienia nadziei. To zdarzenie opowiedział mi jeden pan, który pilnie potrzebował specjalistycznej wizyty. Musiał wrócić po nowe skierowanie… Zdążył. Jednak i na swoim koncie znalazłabym niemały koszyk sytuacji, gdzie dałoby się tam, gdzie mimo to się nie dało. W przychodniach, w okienkach wszelkich urzędów, poprzez dziekanaty na uczelniach, kolejki do kasy w sklepie, u kierowców samochodów, aż wreszcie po naszych współpracowników, znajomych… Wszędzie tam się da lub nie da. Zależy od człowieka.

Oczywiście przy założeniu, że każdy ma dobrą wolę i chce pomagać, świat byłby różowy, radosny i gładki. Byłby – ale często nie jest. Bo nie mamy dobrej woli w ogóle, albo mamy jej wciąż za mało. Na dodatek nie lubimy zaczynać od siebie. A z tą energią jest tak, że faktycznie wraca. Ale, że w przyrodzie nic nie ginie, to wraca taka, jaką wyślemy…

 

Wrócę do sklepu, w którym sprzedawczyni była dla mnie miła. Oddam jej tę dobrą przesyłkę energii. Nawet, jeśli wiem, że obok w sklepie jest taniej 🙂 Ta pani wie, że warto się postarać. Ona zarobi, mnie jest miło – róż w czystej postaci 😉

 

 

A dla Was liczy się ta zwykła ludzka uprzejmość? Chcecie odbierać pozytywną energię z otoczenia? No to sami musicie ją wysyłać… Proponuję małe ćwiczenie – uśmiechnij się do naburmuszonej osoby, zagadaj, albo powiedz chociaż dzień dobry. Działa! To tak w ramach wiosennych porządków tam wewnątrz, może wejdzie w krew i zostanie nam na dłużej? Oby 🙂

 

 

6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *