Media społecznościowe bywają potrzebne 😉 Tak właśnie poznałam moje kolejne dziecko – psa o niewiele mówiącym imieniu Badyl. Walczył w klinice o przeżycie, schronisko szukało dla niego dobrego domu do adopcji, a ON po prostu czekał na miłość…

 

Od odejścia naszej kochanej suni minęły dwa lata, czuliśmy, że czas wypełnić naszą domową przestrzeń psią. Powstał rysopis: szczeniaczek (bo i dzieci małe, będą razem się uczyć), szczeniaczek z tych mniejszych (musimy się jakoś wszyscy pomieścić), szczeniaczek-mieszaniec, czyli kochany kundelek, po którego zgłosimy się do jakiegoś bidula. A że los bywa też przyjazny i warto czegoś bardzo chcieć, to nasz pies wyczekał sobie nas. A może my jego? W każdym razie zdjęcie smutnych oczu i wychudzonego ciałka wbiły się w moje serce niczym strzała amora i tak nie-szczeniaczek i już niemłody, niemały pies znalazł sobie dom. Nic się nie zgadzało, oprócz tego, że był ze schroniska. Miłość od pierwszego wejrzenia porzuca wszelki rozsądek.

Zaraz w styczniu minie 5 lat… Ale nie w związku z tą rocznicą piszę o naszym Badylu. Jakoś w styczniu jestem myślą bliżej schronisk, zmarzniętych i stęsknionych zwierzaków. A to, między innymi, za sprawą różnych lokalnych akcji w stylu „zbieramy karmę, miski, ciepłe koce…” Nawet w naszym przedszkolu jest takowa. To wspaniałe, że pomagamy. I nigdy nie przestawajmy! Kochani – namawiam, poszukajcie takich akcji u Was, może gdzieś w pobliżu miejsca zamieszkania jakaś szkoła, przedszkole, biblioteka wystawiły kosz, do którego wystarczy wrzucić jedzenie, dawno nieużywany koc. Temperatura w nocy spada jeszcze bardziej, tam naprawdę jest zimno…

Wolontariuszka, u której podpisywaliśmy papiery adopcyjne, na moje wyrzuty sumienia, że biorę tylko jednego pieska, a jest tyle mordek do kochania, powiedziała mi coś bardzo pięknego, co często sobie przypominam: „Nie uratujesz wszystkich światów, ale jeden możesz. I właśnie to robisz.” Przy okazji przytulam do serca wszystkich wolontariuszy, którzy dbają o czekające na miłość psie serca…

 

Badyl, Badyś, Miś – On to dopiero dekoruje moją przestrzeń w domu, nie mówić już o moim wnętrzu, które dzięki psu bogatsze się staje. Często ratuje nasz codzienny świat…

A publikowane zdjęcia pochodzą z naszych wakacji 😛

 

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *