1Zachwycam się książkami, pięknymi w nich bohaterami, a potem sobie myślę, że przecież to zazwyczaj życie je pisze, więc… zachwycam się życiem. Lekcję z tego, oczywiście odrabiam codziennie, ale pewnie ważne, żeby w ogóle zacząć.

Zachwycam się filmem, wtedy wyciskam z niego jak najwięcej, odtwarzając bez końca… Zachwycam się muzyką, kiedy mi się spodoba, słucham tej konkretnej cały czas, śpiewam i nucę, gdziekolwiek bym była. Robię to nawet teraz, pisząc o zachwycaniu się 😉

Znajoma powiedziała kiedyś, że teraz to ja żadnej książki nie przeczytam. Obowiązki, dzieci, cały dom… Na emeryturze to tak. Zadrżałam i zbuntowałam się. I postanowiłam zawalczyć! Czytam. Ostatnio niemało, bo na mojej  liście są też piękne i ciekawe blogi. Do nich też chcę zajrzeć 🙂

Zachwycam się, kiedy wychorowane dzieci wracają do szkoły i przedszkola, bo mam czas pracować. I pisać. I zachwycać się od nowa… porankiem, miękkim swetrem, smacznym obiadem, ulubionymi butami, uśmiechem przechodnia…

A kiedy się nie zachwycam, gdy nie lubię deszczu, słońca, zeszłorocznego płaszcza, jakiegoś wtorku, wtedy zaczynam się bać. Zaczynam się bać, żeby tylko nie przestać się zachwycać…

Tym, co tak czują, życzę, aby coraz rzadziej się bali, a tym, którzy się nie boją, buntują i zachwycają – dziękuję, bo dzięki Wam świat jest piękniejszy!

Wybór zdjęcia do wpisu był naturalny… zachwyciłam się dekoracją pewnego pudełka z ciastkami i sama zrobiłam własną aranżację w tym klimacie 😛

2a

11 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *