13aJesień. Choć uwielbiam ją, jak nikt i wybaczam jej zarazem, to właśnie tak wczoraj o niej pomyślałam.

Pijąc kawę wśród kwiatów na moim balkonie, gdzie uparte słońce grzało buzię poczułam jeszcze lato. Nadal przecież trwa, nawet jeśli pogoda zmieni zdanie, to kalendarz się nie złamie 😉 Prawie cały wrzesień. Słońce rozleniwiło umysł i mięśnie, a tu nie wakacje. Tu rok szkolny i przedszkolny. Puk puk, nie jestem na plaży, lecz osadzona gdzieś w codzienności z zadaniami na resztę dnia.

Czyli draństwo – oszukaństwo! Bo nie dość, że trzeba ogarnąć się po urlopie, strzepać ze spódnicy resztki lata, a z kieszeni ulubionej bluzy wysypać piasek, to zwyczajnie wracamy do pracy. Rok szkolny i przedszkolny już w rytmie, kalendarz zapełniony na wiele dni do przodu… Trzeba przestawić się na wyższe obroty wydajności, a tu słońce od rana!

I wiecie co?! I dobrze 😀 Bardzo dobrze na przekór maruderom. Brać to słońce, ładować własną pogodę wewnętrzną, przyda się do dekoracji jesiennej słoty.

13cI oby w ferworze ogarniania powakacyjnego, przedłużanego przez cudowne wrześniowe słońce udało się realizować plany punkt po punkcie… Czy w ogóle ktoś ma receptę, jak realizować swój zapisany kalendarz o czasie? Ja przepisuję tematy na kolejne strony w myśl „czego nie zrobiłeś dziś zrób jutro”. Albo pojutrze 😉 Zazwyczaj się udaje. Ale ciągle odrabiam tę lekcję…

 

Kochani! Aby Wasze kalendarze były dla Was łaskawe, a koniec lata przedłużał się w nieskończoność i rozleniwiał tylko w weekendy 🙂

7 komentarzy

  1. Ojj tak trzeba ładować baterie póki LATO jest z nami. Naładowani łatwiej ogarniemy obowiązki. Poproszę o słoneczną oszustkę przez cały rok, a wewnętrznego lenia napewno okiełznam ☺

    Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *