Kiedyś producent wózków dla dzieci w odpowiedzi na reklamację do mnie napisał „używany niezgodnie z przeznaczeniem”. Pomyślałam, to trochę tak, jakby mnie przejrzał (ha ha ha), ale w tym wypadku w wózku naprawdę woziłam moje dziecko…

Co innego z użytkowaniem rzeczy w domu – niezgodność z przeznaczeniem to moja specjalność! A jaka przyjemność do tego i, co tu dużo mówić, oszczędność i to w najlepszym wydaniu 😛 Uwielbiam kosze, koszyki, koszyczki. Nie lubię natomiast wyrzucania rzeczy, jeśli… można z nimi jeszcze coś zrobić. Truskawki prawie się skończyły, w brzuszku po nich ani śladu. Ale zostały mi dwie łubianki! To moje nowe, przemalowane na biało koszyki!!! Na zdjęciach w wersji z obciętą rączką. W jednym są już książki córki, drugi czeka na swoje przeznaczenie niezgodne z przeznaczeniem…

1 2

A swoją drogą to beznadziejny argument ze strony dużego producenta wózków dziecięcych pisać do rodziców taką bzdurę. Tak, zostawiłam dziecko w domu, poszłam po 20 kg ziemniaków i wiozłam otulone ciepło kolorowym kocykiem! Gratuluję wyobraźni pracownikom firmy! Dla mnie to stare dzieje, ale dzięki tej przygodzie i śmieszne wspomnienie, które natchnęło mnie na ten wpis 😉

3

10 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *