Czyli ciąg dalszy ogrodowych (r)ewolucji 🙂 Oczywiście za mało miałam lawendy i nie mogłam się powstrzymać przed kupieniem jeszcze jednej… Takiej tyciej, jeszcze całkiem malutkiej… Naprawdę uśmiechała się do mnie w sklepie… A żeby nie była tycia cały czas – trzeba jej dać możliwość urosnąć, czyli po prostu przesadzić. Okazało się, że nie mam wolnej doniczki. Ale mam coś, co na nią doskonale się nadaje… Durszlak we własnej osobie!

1 2

3

 

I potem już się zastanawiałam, czy… tak bardzo chciałam tą tycią lawendę, czy chciał ją bardziej mój  durszlak…

Cała ja 😛

Ale powiedzcie sami – czy nie wygląda cudnie? Teraz czekamy (ja i durszlak),  kiedy lawenda się rozrośnie 😀

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *