home

Właściwie od zawsze uwielbiałam przestawiać meble. Odkąd pamiętam, mój pokój ciągle zmieniał swój wygląd. Nie było problemu, czy to wielkie łóżko, czy ciężka szafa. Nie czekałam, aż rodzice wrócą z pracy i pomogą mi. Byłam niecierpliwa i gdy miałam jakąś wizję od razu ją realizowałam.  Zmieniałam meblom miejsca, bo chciałam odświeżyć swój kawałek podłogi, ale przede wszystkim sprawiało mi to przyjemność. We wnętrzu starym poczuć się, jakby było nowe… to było to! I tak mi zostało 🙂 Zatem nie musiałam się specjalnie starać, aby zakochać się w „home stagingu”. W wolnym tłumaczeniu to nic innego, jak domowa inscenizacja, która na celu ma przygotowanie mieszkania/nieruchomości do sprzedaży lub wynajmu. Ja mojego pokoju nie sprzedawałam, ani nie wynajmowałam. Po prostu chciałam, by mi się podobał. Nadal robię to dla siebie, teraz w moim własnym mieszkaniu. Pomyślałam, że skoro ludzie starają się uwypuklić naturalny potencjał nieruchomości, którą sprzedają lub chcą wynająć i zatrudniają nawet ekipę w tym celu, to czemu nie robią tego, jak jeszcze sami korzystają z tego wnętrza? Fajnie jest przecież zrobić coś dla siebie…

home staging

To, jak mieszkamy i na to, jak się czujemy ogromny wpływ ma otoczenie. Poza naszymi bliskimi to wnętrze. Ale wnętrze zależy przecież od nas. Celowo kategorię tę zatytułowałam „home staging na co dzień”, aby namawiać do upiększania naszych wnętrz. Dla Nas Samych. Poprzez proste zmiany i wynikające z definicji home stagingu zabiegi niskobudżetowe postaram się pokazać, że to łatwe. A do tego, jeśli niewiele kosztuje – to warto zaszaleć! Szczególnie, że wiosna w pełni (narazie nie za oknem, ale to tylko kwestia czasu:-), więc czas na nowości 😛

Zatem niech się dzieje w Waszych wnętrzach!

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *